Benedikt Andersson
25 | III rok | wydział muzyczny
Być może ktoś z Was widział już jego symetryczną i delikatną, dziewczęcą niemal buźkę, patrzącą wymownie z plakatu tej czy innej znanej marki. Być może jego chuda i wysoka sylwetka znana jest Ci z wybiegu, bo całkiem niedawno temu chodził dla najsłynniejszych projektantów. Być może ktoś z Was podziwiał zdjęcia z kampanii z jego udziałem.
A może całkiem ominął Was kilkuletni okres, w którym Ben zajmował się modelingiem, bo ten "fascynujący" świat obchodzi Was tyle, co zeszłoroczny śnieg (którego ostatniej zimy z resztą nie było nawet w Paryżu). I słusznie.
Bo i Bena to nie rajcuje.
Patrząc na niego, możesz sobie pomyśleć, że z pewnością musi być narcystycznym i nieprzystępnym lalusiem, ale życie powinno Cię już dawno temu nauczyć, że pierwsze wrażenie bywa mylące.
Kilka lat w modelingu nie pozostało bez wpływu na sposób bycia (a raczej: wyglądania) Benedikta. Nie czarujmy się, po prostu lubi wyglądać dobrze.
Przede wszystkim jest jednak miłym chłopcem. Typowy z niego Szwed: bezkonfliktowy i przyjazny. Raczej uśmiechnięty, raczej pogodny, raczej optymista.
W każdym razie taki będzie Ci się wydawał w pierwszej chwili ten cichy i spokojny mieszkaniec apartamentu nieopodal Pont de l'Alma, stały bywalec bibliotek i wariat, który poświęcił jedno marzenie na rzecz innego.

[Ostatnia linijka, drugi wyraz jest źle napisany.
OdpowiedzUsuńA tak to zapraszam do wątku :D. Masz jakiś pomysł? :) ]
Rozalie Roux
[Skoro bywał wcześniej, to mogli ze sobą kręcić. W sensie, że jakieś spotkania, czy coś. Od roku Rosie jest wolna, a wcześniej spotykała się ze Scottem, który ją zdradził. Może wtedy Benek by ją pocieszał i zniechęcał do wybaczenia chłopakowi, bo sam chciał ją zdobyć? Albo wręcz odwrotnie - zachęcał ją, bo taką fajną parą byli!
OdpowiedzUsuńI teraz spotkaliby się przypadkiem... U jakiegoś znajomego? nie wiem sama :C ]
Rozalie
[Podsumuwując:
OdpowiedzUsuńBen pomagał Rosie kiedy ta miała kryzys ze Scottem, bo sam chciał z nią być, taak? I w sumie, to okej. Niech do niej dzwoni. Albo! Niech wejdzie do niej przez balkon. Tak po prostu :D] Zaczniesz? Proszę? :) ]
Rozalie
[Bardzo fajny pan :) Życzę miłej zabawy na blogu i owocnych wątków :)]
OdpowiedzUsuńScott
[Wyjdzie to w praniu :D ]
OdpowiedzUsuńSiedziała właśnie na łóżku i słuchała muzyki. W taką pogodę, jak ta nie miała ochoty na robienie niczego innego. Co prawda słońce świeciło, lecz te chmury odbierały jej energię na resztę pracy. Dlatego tak sobie siedziała i tak naprawdę, to nic nie robiła.
Pukanie do drzwi balkonowych, wyrwało ją z zamyślenia. Nieco przestaszona spojrzała w tamtą stronę. Zdziwiła się strasznie, kiedy zauważyła chłopaka. Wstała jednak szybko i poszła, aby mu otworzyć.
- Co ty tutaj robisz? - zapytała, witając go z szerokim uśmiechem na ustach. Delikatnie musnęła go w policzek. - I czemu nic nie mówiłeś, że przyjeżdżasz?
Rozalie
[W spisie przekręcili jego nazwisko.]
OdpowiedzUsuńOle Villadsen
[Szczerze powiedziawszy nw kto jest na wizerunku Scotta bo zdj było wzięte bodajże z tumblr'a xD]
OdpowiedzUsuń[ Cześć,
OdpowiedzUsuńwątki wiadomo - uwielbiam, ale z tymi męsko-męskimi idzie mi... średnio, żeby nie powiedzieć, że tragicznie, bo to brzmi tak źle ;) Ale może gdybyś jakoś zaczęła, to mogłabym się wczuć w wątek. ]
Caden
[Nie jest, aż tak źle. Naprawdę :D]
OdpowiedzUsuńNaprawdę cieszyła się z tego, iż Ben ją odwiedził. Przez ten cały czas, kiedy się nie widzieli, tęskniła za nim. W mniejszym, bądź nieco większym stopniu. Czasami chciała z nim porozmawiać, tak po prostu. To jednak nie było możliwe, gdyż jego nie było!
Wpuściła go do pokoju, a jej kotki przyszły, aby zobaczyć gościa. Zamknęła za nim drzwi, po czym delikatnie musnęła go w policzek i przytuliła się do niego. Ot tak w geście przywitania.
- Zostajesz na stałe w Paryżu? - zapytała, siadając na rozścielonym łóżku. Ścielenie łóżka uważała za stratę czasu. Dlatego niemal histerią wywalczyła sobie łóżko, którego ścielić nie trzeba. I dzięki temu była w siódmym niebie. Nie dość, że wygodnie, to jeszcze nie trzeba było marnować cennego czasu! Rozwiązanie idealne.
- Siadaj i opowiadaj - powiedziała, wskazując mu fotel, na którym mógłby sobie usiąść.
Rozalie
[Na jakich blogach byłeś wcześniej? Kojarzy mi się styl pisania, ale nie wiem, czy dobrze xD]
OdpowiedzUsuńRosie w ostatnim czasie zmieniła się bardzo dużo. Nieco schudła, urosły jej piersi, wydłużyły nogi. Błękitne oczy, stały się jakby jeszcze bardziej błękitne, jakby nieco jaśniejsze, bardziej szczęśliwe. A jej blond włosy stały się niemal białe. Były na nich odcienie żółci, lecz biały już był bardzo widoczny. Jeszcze kilka razy odwiedzi fryzjera i będzie miała tę swoją wymarzoną fryzurkę.
- Akademii sztuki? - zapytała, patrząc na niego uważnie. Nigdy wcześniej nie wspominał jej o tym, iż chciałby się tam uczyć. I nieco się zdziwiła, gdyż tego się po nim nie spodziewała. - Też tam chodzę i naprawdę tam nie jest dziwnie - nieco się oburzyła, ale nie było co się dziwić, gdyż nie lubiła kiedy ktoś tak nazywał jej uczelnię. Może i była nieco dziwna... Ale osoby z zewnątrz nie powinny się o tym wypowiadać, o!
- Po twoim wyjeździe jak i Scott się rozstaliśmy. W sumie to teraz się przyjaźnimy i dogadujemy się, tak mi się wydaje, lepiej - powiedziała, poprawiając się na łóżku. W wyglądzie pokoju prawie nic się nie zmieniło. Dalej widniał tutaj soczyście czerwony kolor na ścianach, a meble były koloru brązowego. Jej pościel była w malutkie kwiatuszki, szyta na specjalne zamówienie dla jej rodziców. Im się jednak znudizła, więc pożyczyła ją sobie Rosie.
- A u ciebie> Jak to teraz wygląda? - zapytała.
Rozalie
[Hej, jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie. Może uda nam się razem coś wymyślić c:]
OdpowiedzUsuńSophie
[Jeśli masz ochotę, to możemy pomyśleć nad jakimś powiązaniem, dzięki któremu mogłoby się lepiej wątek pisać c:]
OdpowiedzUsuńSophie
[Szkoła dla trudnej młodzieży w Londynie? xD]
OdpowiedzUsuń- Też jestem francuską dziewczyną. Miło, że sądzisz, że jestem dziwna - powiedziała, krzywiąc się nieznacznie. Zaraz jednak, zaśmiała się słysząc ten komentarz. Co prawda nie byli razem, lecz cały czas przez niego w jakiś sposób cierpiała. A raczej przez swoją już byłą przyjaciółkę i niego. Jednak to była sprawa, o któej nie chciała mówić. Bez Scotta było jej lepiej. No i spotykała się z kimś. O ile tą relację można nazywać spotykaniem się, bo na randki nei chodzili.
- Dlaczego uważasz, że wolność od Scotta mi służy? - zapytała w końcu ,lekko przekręcając głowę w bok. Uśmiechnęła się nieznacznie do niego, a nogi zakryła sobie kocem w bawiące się kotki, który zakupiła całkiem niedawno.
- Co masz na myśli, mówiąc to? - zapytała cicho.
Rozalie
[Dzień dobry, a raczej dobry wieczór. Czy spokojny Szwed chciałby miec cos do czynienia z niepokorną Francuzką?] /Charlotte
OdpowiedzUsuńJej marzeniem nie była praca dla magazynu mody, któregoś z projektantów których butiki mijała w drodze na uczelnię. Nie po to spędzała godziny nad wywoływaniem zdjęc, wstawała o piątej rano, gdy miasto budziło się do życia. Nie po to próbowała wyrwac się ze szponów nałogu i autodestrukcji, która opanowała jej ciało i umysł.
OdpowiedzUsuńNiestety, rzeczywistośc którą chciała fotografowac była brutalna.Coraz więcej razy Lottie nakrywała się na tym, że nie słucha wykładowcy, gdy ten opowiada o zdjęciach studyjnych. Dla Lottie wydawały się te zdjęcia puste i bez wyrazu; nijak miały się do fotografii starszych ludzi, bruzd na czole, kurzajek na kciuku małego dziecka. Miała fotografowac kobiety i mężczyzn, którzy zarabiali na życie dobrym wyglądem, zgodnym z obecnymi trendami.
-Ben, mogłabym miec do Ciebie prośbę?- spytała, siadając naprzeciwko chłopaka. Poznała go, gdy restauracja matki została wytypowana na miejsce w którym odbyc się miał bankiet, pokaz mody i inne "fajne" rzeczy związane z modą, gdzie gościli projektanci, styliści i inni ludzie dla których wygląd zewnętrzny był bardziej niż ważny.
-W sumie, będę Cie błagac jeśli powiesz nie. Miałbyś coś przeciwko małej sesji? Nie zajmie nam to dłużej niż godzina, góra dwie. Bardzo Cie proszę- mówi powoli, widocznie niewyspana i niezadowolona z tego, o co właśnie prosi. Jest zmęczona, bo ostatnią noc spędziła z prześliczną turystką, która wydawała się byc nienasycona. Głos ma szeleszczący od ilości papierosów, które wypaliła, strój zaś- jak zwykle niedbały. Męski podkoszulek sięgający za pośladki, taki z obciętymi rękawkami i Iggy Popem. Szortów nie było widac, natomiast znoszone espadryle prosiły o emeryturę, włosy- o szczotkę. Jednak wszystko się teraz wybaczało, bo przecież mogła byc jednym z hipsterów, co to specjalnie noszą stare rzeczy i nie wiedzą do czego służy żelazko. Niekoniecznie musiała byc dziewczyną, która wstając rano myśli o tym, jaki to stanik jest niewygodny a makijaż czasochłonny. Może chciała byc bardziej natural?
W tej chwili siedzi z czarną kawą z McDonalda i patrzy na niego błagalnie.
[A to nie jesteś tą osobą, o której myślałam :D. A zdradź mi blogi na których byłeś, nie mam sił na zgadywanie. I wybacz mi to coś poniżej, chyba mnie jakieś choróbsko dopadło :C ]
OdpowiedzUsuńKiwnęła lekko głową, dając mu tym do zrozumienia, że przyjęła to do wiadomości. Uśmiechnęła się przy tym niewinnie, a potem podciągnęła nogi i objęła je ramionami.
- Mój związek ze Scottem był świetny. Ale wydaje mi się, że teraz jest o wiele lepiej - powiedziała, uśmiechając się nieznacznie. - To znaczy było, bo niedawno wystąpiły pewne okoliczności, przez które wszystko się rozsypało. Ale mów lepiej co u ciebie. Czemu rzuciłeś modeling i czemu wybrałeś akurat grę na fortepianie?
Rozalie
[Hej, hej. Co do pomysłu na wątek, to możemy spróbować z byciem sąsiadami. Benedikt mógłby czasami wpaść do Zariny po książkę, bo ona ma ich aż zbyt wiele. Nic innego póki co nie przychodzi mi do głowy D:]
OdpowiedzUsuńZarina
[Witam, przybywam w celu przywitania się i zaproponowania jakiegoś wątku, kiedy tylko uporam się z zalegającymi u mnie odpisami :) Punkt zaczepienia- może muzyka?]
OdpowiedzUsuńRoxanne
[Owszem, czyli mniej więcej wtedy, kiedy miała osiem lat, a po szwedzku potrafiła się pewnie tylko przywitać, pożegnać, poprosić, przeprosić i powiedzieć, że się zgubiła – albo przynajmniej tyle pamięta. :)]
OdpowiedzUsuńMaureen
[No tak... Z modą będzie znacznie prościej :D Więc co, jakaś szalona przyjaźń? Nie chce Benedikt dostawać genialnych ciuszków prosto spod maszyny Rox? :D Od czasu do czasu porobiłby za manekina, Ew. Odbierałby telefony z zapytaniem "Ile cm jest od Twojego krocza do stopy?" :D No nie wiem jak to widzisz.]
OdpowiedzUsuń[Przepraszam, że wszystko zepsułam. :(]
OdpowiedzUsuńMaureen
[Na dwóch pierwszych nie byłam, ale... NYC! Jako kto tam byłeś? Może stamtąd Cię kojarzę :D ]
OdpowiedzUsuńOdetchnęła z ulga, kiedy tak zignorował jej wypowiedź. Cieszyła się, że nie musi mu tego tłumaczyć, bo naprawdę nie miała na to ochoty. Ta sprawa była zbyt świeża, aby mogła o niej mówić. Ponadto nie przemyślała jej jeszcze w głowie, więc tym bardziej niemogła o tym mówić.
A i owszem, nie wiedziała o tym, że gra na fortepianie. Kiedy się poznali, to rozmawiali głównie o niej, a nie o nim. Zapewne wiedział o niej wszystko, a ona o nim prawie nic.
Powoli wstała z łóżka i wolno do niego podeszła. Rozsunęła nieco kolanem jego uda, po czym wsunęła tam nogę. Cały czas uśmiechała się dość nieznacznie. Jego udo znalazło się pomiędzy jej nogami, podczas gdy czoło opierała o jego.
- Cieszę się, że wróciłeś - przyznała całkiem szczerze, po czym delikatnie musnęła go w policzek i usiadła mu na kolanach.
Rozalie
[Tak więc poznali się gdzieś kiedyś sto lat temu na końcu świata, niechaj tak będzie. To jak zaczynamy? I kto przede wszystkim?]
OdpowiedzUsuńRox
[To powiedzmy, że ta luksusowa dzielnica będzie bardzo blisko graniczyła z tą "normalną" dzielnicą, w której Zarina ma swoją kawalerkę. Nasza dwójka może mieć balkony/tarasy na tą samą stronę i tak kiedyś, przez przypadek, kiedy to Rosjanka podlewała kwiaty, mogli się zgadać. Na początku dyskusje o szkole, później o innych rzeczach, na przykład o książkach. Nie wiem, tak jakoś to widzę. xD]
OdpowiedzUsuńZarina
(A Martina Laqueret - mówi Ci to coś? Xdd. )
OdpowiedzUsuńAleż ona nic nie kombinowała! Chciała się do niego przytulić i to wszytko. Nie miała sił na jedną z tych swoich gierek. Ponadto nie lubiła go w ten sposób, a przez to nie chciała mieć z nim zbyt bliskiego kontaktu fizycznego.
- Nic nie kombinuje - mruknela cicho, opierając policzek na jego ramieniu. - Chciałam się tylko przytulić, to źle?
RozAlie
(To mógłby być bardzo ciekawy eksperyment :-D. Prawie jak naukowy xd.
OdpowiedzUsuńJa w sumie to od stycznia jestem jestem jako Martina. Wcześniej byłam jako Jennifer Hale i Susanna Whittemore :-)
W sumie to mu się nawet nie dziwiła, że traktuje ją z taką rezerwą. Była w szoku, że w ogóle chciał ją jeszcze oglądać. Po tym, jak ryczala mu w ramię i zmuszała do oglądania filmów romantycznych, a potem znów mu płakała. Dziwiła się, ze wtedy z nią wytrzymał i, że jest tu teraz.
Drgnela nieznacznie kiedy ją objął. Zaraz jednak się zasmiala i delikatnie pocalowala go w policzek.
- Twoja była dziewczyna, a obecnie najlepsza przyjaciółka, zachodzi w ciążę z twoim najlepszym kumplem. Co byś zrobił? - zapytała w pewnej chwili.
Rozalie
[Albo to było wtedy, kiedy mnie nie było :D.
OdpowiedzUsuńJeśli już stworzysz kobietkę, to bądź pewny, że zahaczę o wątek. Mojej Rosie brakuje koleżanek O.o]
Nie pytał, więc mówiła mu jeszcze więcej. Opowiedziała mu o wszystkich filmach romantycznych, które obejrzała do tej pory, porównując przy tym dane sytuacje ze swojego związku. Ze szczegółami opisywała mu dobre chwile, ale i też te złe. A o zdradzie Scotta mówiła cały czas. Wtrącała jedną i tą samą wypowiedź w średnio co ósme zdanie. Benedikt był naprawdę świetnym przyjacielem. Chciała mu się nawet jakoś odwdzięczyć, lecz nie miała pomysłu. I nim go zdobyła, to on już pojechał. Teraz też mu się chciała odwdzięczyć, za tamto. Lecz dalej nie wymyśliła odpowiedniej nagrody.
Spojrzała na niego zaskoczona. Cieszyć się ich szczęściem? Nie... Ona tak nie potrafiła, choć zapewne byłoby to o wiele łatwiejsze. Drgnęła nieznacznie, po czym zeszła z jego kolan. Podeszła do łóżka, z którego wzięła koc. Wróciła na jego kolana i opatuliła się tymże kocem, bo zrobiło jej się nieco zimno.
- A gdyby ten przyjaciel oznajmił ci, że kochał się z tej dziewczynie, kiedy wy byliście już razem? I o ciąży tejże dziewczyny dowiedziałbyś się w sumie z przypadku? - zapytała cicho, mocniej się w niego wtulając.
Rozalie.
[Bądź taka dobra i zacznij, proszę, będę miała dług wdzięczności. xd]
OdpowiedzUsuńZarina
[U! Zdradź mi ten pomysł :D. A ja wierzę w Ciebie. Uda Ci się stworzyć piękną kobitkę. Tak myślę xD]
OdpowiedzUsuńPokiwała lekko głową, już nic nie mówiąc. Nie widziała sensu, aby to komentować. Sama odczuła, to całkiem inaczej. Nie rozumiała dlaczego Sophie i Scott nic jej nie powiedzieli. Przecież się przyjaźnili, do cholery! Co prawda była zła na Sophie, że w pewien sposób odbiła jej Scotta, lecz wybaczyłaby jej, gdyby powiedziała to od razu. Zrobili z tego wielką tajemnicę, a białowłosa strasznie źle się z tym czuła.
Odgoniła od siebie te mhyśli i ostrożnie przejechała ręką po ramieniu mężczyzny. Zahaczyła jeszcze o kawałek jego szyi.
- Porozmawiajmy o czymś innym. Możesz mi mówić komplementy - powiedziała, ze śmiechem. Chciała mu tym dać do zrozumienia, ze sobie żartuje. Jednak gdyby miał na to ochotę, to nie miałaby nic przeciwko, o.
Rozalka
[Możemy założyć, że Benedikt wybiera się na coś ważnego, jakieś spotkanie, randka cokolwiek. Tylko, że nie ma się w co ubrać i leci taki biedny do Rox, by coś mu wyczarowała ze swojej magicznej szafy projektów, w której jest wszystko. Hm?]
OdpowiedzUsuńRoxanne
[Nie przyznawaj się do swojej płci, bo Cię zielona karetka jeszcze wywiezie :D]
OdpowiedzUsuńWcale nie była pustą osobą. Tylko nie wierzyła w siebie i była niedowartościowana, lub niedopieszczona. W sumie to na jedno wychodziło. Lubiła słuchać o sobie, ale mówienie w zamian o innych nie szło jej zbyt dobrze. Zawsze się bała, że powie coś za dużo i facet pomyśli, że na niego leci. A jeśli powie zbyt mało, to poczuje się urażony. I tak źle, i tak nieodbrze.
- Nie. Pomówmy o mnie. A potem przeniesiemy się na ciebie - zadecydowała z nieznacznym uśmiechem na ustach. Jeśli będzie o niem mówił, to potem ona będzie mówiła o nim to samo. Tylko pozmienia niektóre słówka. Taki miała genialny plan, o.
Rozalka
[Na razie jest dobrze. Zobaczymy jak w wątkach :D]
OdpowiedzUsuń- Skoro panie mają pierwszeństwo, to masz ładny kolor włosów - powiedziała, uśmiechając się zabawnie. - Teraz twoja kolej - rzuciła, zsuwając się nieco. Nic nie kombionowała, naprawdę. A ten bliski dotyk... Wcześniej też tak robili. Tylko, że wtedy była zapłakana. Ryczała jak bóbr, czy jak się to nazywa. Teraz nie płakała. Jednak i tak chciała się do niego przytulić, bo to przeciez nic złego.
Rozalka
Wywróciła tymi swoimi ładnymi oczami, Spodziewała się czegoś więcej, niż tak oklepanego komplementu. Słyszała to już wiele razy i uważała to, za obrazę. Bo w niektórych przypadkach tak właśnie było.
OdpowiedzUsuń- Postaraj się bardziej, to ci odpowiem - mruknęła jedynie, zadziornie pokazując mu język. Roześmiała się przy tym zaraz. Ona się postarała, więc on też mógł. Dobry komplement za dobry komplement. Była kobietą, wiec wymagała. Nawet jeśli to było nadzwyczaj głupie i pozbawione sensu.
- Jesteś głodny? Albo chcesz coś do picia? - zapytała, zdając sobie sprawę, iż powinna o to już dawno zapytać.
Rosie
Idealnie spędzony dzień, to taki w którym pozostaje się w cieplutkiej pidżamce, w łóżeczku, popijając cieplutkie kakao czy inny lubiany napój, cały dzień siedząc przez komputerem, oglądając jakieś filmy, zamawiając sobie niezdrowe żarcie i prosząc dostawcę by wszedł do mieszkania i podał wam je, kiedy leżycie sobie w łóżku.
OdpowiedzUsuńKiedy mamy na myśli panienkę Hathcock, sprawa wygląda nieco inaczej.
Stół tonący w papierach (tak, że nie ma opcji postawić tam nawet kubka), odzież dość skąpa, gdyż ograniczająca się do czarnej bielizny i śmiesznych ciapuszków- białych króliczków. Po wyspaniu się, taka delikwentka wstaje, parzy mocną kawę- typowego "szatana" i bez zbędnego przygotowywania jakiegoś posiłku, tworzy. Leży na tym nieszczęsnym stole i rysuje, gniecie kartki, wywala je po całym pokoju. Do godziny piętnastej, bo wtedy słyszy dzwonek do drzwi.
Trzeba przyznać, że niechętnie ruszyła w stronę drzwi. Nie tak miało być, nikt nie miał jej przeszkadzać. Przypomniało jej się, w jakim stroju jest. Uśmiechnęła się mimowolnie i zerknęła przez wizjer. Otworzyła szeroko oczy, opierając na sekundę czoło o zimną powierzchnię drzwi. Przez chwilkę musiała sobie ułożyć w głowie, przetrawić kogo właśnie widzi, iii... otworzyła w końcu drzwi, nie przejmując się kompletnie jak wygląda.
-Beeeeeen!- przytuliła go mocno- Co Ty tu robisz?- ucałowała go w policzek na przywitanie.
[Zaczęłabym :)]
Roxanne
[Cześć i czołem :3 Fajna karta i Ben niczego sobie. Zapraszam do siebie. =)]
OdpowiedzUsuńLayla