Caden
Williams
17 LISTOPADA 1984 | PARYŻ | PAN OD MUZYKI
Nie taką karierę dla swego pierworodnego planowali państwo Williams, układając go do snu każdej nocy, gdy był jeszcze niemowlęciem. Nie o tym marzyli, kołysząc malca w pięknej, ręcznie rzeźbionej kołysce wyścielonej najdelikatniejszymi materiałami. Nie to planowali, wysyłając młodego Cadena do najlepszych prywatnych szkół we Francji. Nie to chcieli osiągnąć, spełniając każdą, nawet najbardziej zwariowaną z jego młodzieńczych zachcianek. I właśnie tak im się odpłacił. Zamiast zostać szanowanym prawnikiem - jak ojciec, genialnym lekarzem - jak matka, czy choćby rekinem biznesu – po dziadku, Caden wolał poświęcić swoją przyszłość dla kształtowania młodych talentów. Chciał być tą osobą, która odnajdzie owe nieoszlifowane diamenty i pozwoli im zabłysnąć.On sam zdążył wiele osiągnąć w ciągu swego nie takiego znowu długiego życia. Mówiono o nim „człowiek orkiestra”, bo potrafił zagrać niemalże na każdym instrumencie, choć szczególnie upodobał sobie anielskie dźwięki fortepianu i to zazwyczaj za klawiaturą tego instrumentu można go spotkać. Niezły z niego tekściarz i kompozytor – kilka z jego utworów doczekało się nawet własnej aranżacji kilku znanych osobistości, ale kto by się tym chwalił. Caden rzadko się przechwala. Wychodzi z założenia, że aby zdobyć uznanie trzeba sobie na nie zapracować i czekać na to by ktoś zauważył owe starania.
_________________________________________________
lubię wątki, za dramaty będę całować po rękach i wolę zaczynać.
średniej długości, maj dir.
[Czesc, widze ze juz mamy jakis punkt zaczepienia z wydzialem. Co powiesz na jakis watek? Tak, pytanie retoryczne ;)
OdpowiedzUsuńBenio jest studenciakiem nie dosc, ze starym, to jeszcze i przetransferowanym z NY. Gra w fortepianino, nie umie raczej nic poza tym :D]
Benedikt
[Witam na blogu :>]
OdpowiedzUsuńOle Villadsen
(Hej, hej. Witam i zaprasZam do wątku. Hm.. Może on byłby nauczycielem gry na pianinie Rosie? I mam w zzamyśle stworzenie Rosie kochanka. I jeśli jest u Ciebie chęć, to może Twój pan by nim był? :)
OdpowiedzUsuńRozalie Roux
[Ouuu ciekawy Pan :) Może chęć na wątek? Np. Akademia brałaby udział w jakimś ważnym wokalnym konkursie i Caden zawzięcie, by kogoś szukał, ale w końcu się podda bo nikt nie był na tyle dobry, by tam wystąpić, ale pewnego popołudnia będzie przechodził obok jednej z wolnych sal i usłyszy jak Scott sobie śpiewa i mu się spodoba, a Farewell nie jest nawet na kierunku muzycznym , więc zacznie go szkolić to dlatego konkursu itp itd xD]
OdpowiedzUsuńScott.
[Rozumiem, rozumiem. To możemy zostac na tym, że on jest jej prywatnym nauczycielem od gry na pianinie :)]
OdpowiedzUsuńRozalie
[A właśnie, że niegłupie wytłumaczenie, uznałabym je za bardzo trafne :) Jak na prawdę skończą Ci się w pewnym momencie pomysłu nie ma sprawy, kochana :*.
OdpowiedzUsuńProsiłabym o zaczęcie :) ]
Scott.
Jednym z powodow, dla ktorego Benedikt przyjechal do Paryza znaczaco przed poczatkiem roku byl fakt, iz Francuzi jakby niedowierzali swoim amerykanskim kolegom po fachu i osobiscie musieli sprawdzic po raz drugi kompetencje nowego studenta. A wiec: oto jestem.
OdpowiedzUsuńBenedikt z kolei podchodzil dosc sceptycznie do swojego nowego nauczyciela. W Nowym Jorku spotkal genialnego pedagoga, ktory wyciagnal pana Anderssona z powaznej kontuzji prawej reki. Niestety okolicznosci zmusily Benedikta do przeniesienia sie do Paryza, niemniej wcale nie mial ochoty pracowac pod kierunkiem kogos innego.
Niezaleznie jednak od swoich pogladow na cala sprawe, Ben postanowil jednak stawic sie we wskazanym miejscu o ustalonej godzinie.
"Biedny czlowiek, kimkolwiek jest, musi poswiecic czesc swoich wakacji na to dziwaczne i zbedne dopelnianie formalnosci..." - pomyslal, przypominajac sobie jak juz wczesniej pomstowal na francuska biurokracje.
Benedikt
[Witam!
OdpowiedzUsuńPan Profesor wydaje się być całkiem miły. Ciekawe, czy czasami nie ma dość studentów, którzy niewystarczająco ćwiczą sonaty? Matthias może być jednym z nich.
Daj znać, co sądzisz.]
de Wachter